21 września 2014

ROZDZIAŁ XXI

Przepraszam za spóźniony termin, ale rozłożyła mnie choroba, przez którą zabrakło mi chęci i weny do pisania </3  Teraz dopiero jakoś się ogarnęłam i postanowiłam napisać kolejną część; krótką, bo krótką, ale należy się Wam ^-^

Syśka elf - ♥ Ogólnie przewiduję jakoś 35-40 rozdziałów + epilog. Zastanawiam się czy zacznę tutaj jeszcze jakieś opowiadanie, ale jeżeli tak to coś bardziej w mroczniejszych klimatach... Mam też nadzieję, że uda mi się naskrobać jeszcze kilka one shotów, przed założeniem bloga z k-pop'ami hehe XD Charly -Theo jest moją opowiadaniową zagadką ♥ A przyjazd ludzi z innych magicznych szkół już od dawna za mną chodzi i nie chce mnie zostawić ;_; Mam nadzieję, że Ci się spodoba ♥ Wandal - Melancholii nigdy za wiele~! Taki słodki charakterek dodaje do opowiadania XD A ja tam lubię poboczne pary, zwłaszcza wtedy, kiedy je wcześniej shippowałam ;D Mam nadzieję, że nie przeszkadzają Ci one jakoś szczególnie? ;/  ♥ Złezłeciastko - Nie, no. Uwielbiam Twoją nazwę XD ♥ Jest taka uroooczaa, no~! Rany, chyba ktoś właśnie odkrył tajemnicę mojego opowiadania... ;_; I masz rozbrajający tok rozumowania <3 Dafne - nie lubię jej, ale pisz o niej :D No po prostu mistrz XD Pansy i Hermiona, hm? Hehehe ^-^ I like your idea <3

Miłego czytania i do pisania za dwa tygodnie~! ♥ / Kummie
 ***

Harry obudził się około piątej nad ranem, z wielkim skrętem brzucha. Czuł się, jakby ktoś zwinął jego wnętrzności i za cholerę nie chciał puścić. Nigdy nie podejrzewałby, że mógłby być tak zdenerwowanym, jak teraz. Za parę godzin miał stanąć przed boiskiem od Quidditcha i zdecydować, po której stronie trybun ma usiąść. Przewracając się na drugi bok, poprawił kołdrę, która jakimś cudem znajdowała się tylko na nim. Okrył dokładniej śpiącego Draco i westchnął cicho; z jednej strony widział swoich kolegów i znajomych ze swojego Domu, którzy całym sercem kibicowali Krukonom, pomimo tego, że nie zawsze ich stosunki były w dobrych układach; a z drugiej strony widział Draco i swoich nowych znajomych, którzy okryci byli zielono-szarymi ornamentami. Nie wiedział dokładnie co zrobić, ponieważ był pewny, że chciał kibicować Draco, jednak nie chciał narazić się swoim przyjaciołom, którzy nie koniecznie byliby zadowoleni widokiem Harrego wśród Ślizgonów. Przeczesał swoje ciemne włosy i wtulił się dokładniej w blondyna, który automatycznie oplótł go ramieniem. Po jakimś czasie zasnął ponownie, oblepiony słodkim snem i otaczającym ciepłem.
Co będzie to będzie, pomyślał jeszcze nim na dobre odpłynął.

Głośne, podniecone rozmowy i wszelkie przyśpiewki towarzyszyły porannemu śniadaniu. Wielka Sala udekorowana była w zielono-szare i granatowo-brązowe flagi i chorągiewki, a sami uczestnicy posiłku pozakładali różnorakie szale, koszulki czy czapki tej drużyny, której aktualnie kibicowali. Kiedy Harry wszedł do pomieszczenie wraz z Hermioną, która przyszła po niego kilkanaście minut wcześniej, machinalnie spojrzał w górę, gdzie przekonał się, że pogoda była wyśmienita dla graczy. Potter rozejrzał się po Wielkiej Sali szukając wzrokiem platynowych, idealnie ułożonych (jak zawsze) włosów. Niestety, tak, jak myślał, on i Blaisie wyszli wcześnie rano omówić jeszcze raz plan na dzisiejszy mecz. Niby zauważył perfekcyjne pismo Draco widniejące na złożonym pergaminie, które informowało, że zobaczą się dopiero na meczu, jednak myślał, że blondyn na niego poczeka. Chciał mu życzyć powodzenia i jakoś uspokoić, chociaż on sam spokojny nie był. Na łamiących się nogach podszedł do stołu Gryffindoru, gdzie większość gryfońskiego społeczeństwa miała na sobie  krukońskie ornamenty. Gdzieniegdzie mignął mu ktoś w zielono-szarym stroju, jednak była to zdecydowanie mniejsza część osób. Jego zdziwienie było wielkie, kiedy zauważył Nevilla i paru innych jego znajomych, ubranych w zielone koszulki i inne dodatki. Kiedy zapytał Longbottoma dlaczego kibicuje Ślizgonom, odpowiedział mu, że to dlatego, iż poznał całkiem miłą dziewczynę, która gra właśnie w domowej drużynie quidditcha. Harry zdziwiony, poklepał go przyjacielsko po ramieniu i powiedział coś  stylu, że jest z niego dumny. Bardziej spokojny usiadł koło Hermiony, zaczynanej w jakiejś książce i zaczął jeść płatki, które automatycznie pojawiły się pod jego nosem. Zerknął na ludzi siedzących przy stole i szturchnął lekko Mionkę, która niechętnie oderwała wzrok od czytadła.
- Gfie jeft Roł? - zapytał przełykając śniadanie. Hermiona skrzywiła się i podała mu chusteczkę.
- Co? - zapytała.
- Gdzie jest Ron? - poprawił i ponownie wziął płatki do buzi.
- Hm... widziałam go jak wychodził z dormitorium. Pewnie jest u Theo, tak sądzę - odparła z namysłem. Harry zmarszczył brwi i kiwnął lekko głową. Przyszła mu do głowy pewna myśl.
- A tak w ogóle... to... jak to z wami jest? Jakoś się pogubiłem... No, bo niby się pogodziliście, nie? Czy wy jesteście ze sobą czy nie? - zapytał marszcząc brwi - Ale żeby nie było, że się wtrącam!... Po prostu... Ron jakoś często przesiaduje u Theo, a ty... ty też gdzieś znikasz...
Hermiona zastanawiała się dłuższą chwilę nad odpowiedzią. Sama do końca nie rozumiała tego co było pomiędzy nią a Ronem.
- Wiesz... Wydaje mi się, że... jesteśmy przyjaciółmi. Chyba wiemy o sobie za dużo, żeby być ze sobą. Oczywiście Ron jest dobrym przyjacielem i bratem, ale... nie jesteśmy dla siebie stworzeni. Rozumiesz: jak ty i Cho. Albo Ginny, jak wolisz.
Harry obruszył się znacząco a Hermiona uśmiechnęła się delikatnie.
- No, dobra, ale co z tobą? Gdzie przesiadujesz cały dzień? - dopytywał. Nie pytał już o sprawy związane z Ronem, bo wiedział, że on jest teraz w innym świecie.
- Ja... nie chcę tego zapeszyć. I Harry, jak się czegoś dowiesz, to nie myśl o mnie źle... - powiedziała rumieniąc się.
- To jest ktoś kogo znam? Mam nadzieję, że to nie McLaggen, albo Krum!
- Oczywiście, że nie ty głupku! - dała mu kuksańca w ramie. - Jest ze Slytherinu... ale to nie jest pewne!
Harry otworzył oczy ze zdziwienia. Czyżby to był Blaise? W końcu, siłą rzeczy się polubili, więc...
Z zamyślań wyrwały go głośne wiwaty, kiedy to do Wielkiej Sali weszli Ślizgoni, ubrani już w stroje do Quidditcha. Zerknął przez ramie, widząc jak Blaise, razem z Pansy, Adrianem, Astorią i paroma innymi Ślizgonami gwiazdorzą, udając, że pozują do magazynów i wyimaginowanych fotoreporterów. Zaśmiał się wesoło, kiedy przed nim i przed całą resztą osób będących w Wielkiej Sali, wylądowały zdjęcia całej drużyny ze wszystkimi autografami. Zerknął na Hermionę, która za zasłoną włosów ukrywała delikatny rumieniec. Cholera, no! Mionka się zabujała, pomyślał zadowolony. Przez przypadek skrzyżował swój wzrok ze wzrokiem Draco, który szedł z lekkim uśmiechem do swojego stołu. Niewidzialną więzią przesłał blondynowi 'powodzenia' i jak najszybciej ulotnił się z Wielkiej Sali, zmierzając ku swojemu dormitorium, mijając tym razem drużynę Krukonów, idącą dzielnie w stronę rozmów i wciąż bawiących się Ślizgonów. Harry był zdeterminowany i gotowy na wszystko.

Mecz rozpoczął się chwilę po dziesiątej, kiedy to słońce schowało się za chmurami. Harry dumnie wszedł pomiędzy kibiców drużyny Ślizgonów, w zielono-szarym szaliku Draco, który wygrzebał gdzieś z jego szafy i ślizgońskim swetrze, który blondyn zakładał kiedy przychodziły chłodniejsze dni. Pomimo swojego zawstydzenia, spowodowanego sporą ilością par oczu skierowanych prosto na niego, zajął godnie miejsce w pierwszym rzędzie niedaleko wyjścia z szatni, w której przebywali Ślizgoni i usiadł koło Nevilla i Hermiony. Zmierzwił swoją czuprynę i rozejrzał się nieśmiało po innych. Widział jak wszyscy Domownicy Hogwartu, a nawet sami nauczyciele, siedzieli zaszokowani wyborem Harrego. Spojrzał w oczy Deanowi i reszcie, siedzących po drugiej stronie boiska, wzruszając przy tym niewinnie ramionami. Później im to jakoś wytłumaczy. Starał się nie zwracać uwagi na ciche szepty i te mniej dyskretne rozmowy, które w dalszej mierze go niezwykle irytowały. No, bo czy to, że Gryfon kibicuje Ślizgonom, to takie dziwne? W tłumie ludzi, wyłapał dwie pary oczu wpatrujących się w niego z wesołymi minami w stylu: 'Aa! Miałyśmy rację!'. Z tego co Harry kojarzył, były to te dwie pierwszoroczne, które zaczepiły go w dzień przyjazdu do Hogwartu.
- Rany... to już nie można tylko pokibicować...? Zaraz coś człowiekowi zarzucą, też coś... - mruknął pod nosem, a Hermiona posłała mu pytające spojrzenie. Już chciała coś odpowiedzieć, jednak przerwał jej głośne krzyki i wiwaty z przeciwnej strony boiska. To Krukoni wylecieli ze swojej szatni na stadion, gdzie pokazywali swoje umiejętności.
- Witam Was na pierwszym w tym sezonie między-domowym meczu Quidditcha! Dzisiejsza rozgrywka zostanie rozstrzygnięta pomiędzy Ravenclavem, a Slytherinem! Na początek przedstawmy drużynę Krukonów z Michaelem Cornerem na czele! Corner - szukający! Anthony Goldstein - ścigający! Padma Patil -  ścigająca! Mandy Brocklehurst - szukająca! Morgan MacDougal -  ścigająca! Jason Samuels - pałkarz! Jeremy Stretton - pałkarz! Jak widzimy Corner odważył się dodać część żeńską do swojej drużyny...- powiedziała melodyjnie Hanna Abbot znad mównicy komentatora. Harry był trochę zawiedziony, ponieważ liczył, że to Luna również w tym roku będzie komentować mecze. Najwyraźniej, profesor McGonagall postanowiła zrobić zmiany, ale możliwe było, że nie chciała po prostu, aby ktoś z grających dzisiaj domów komentował rozgrywkę.
Krukoni grający w dzisiejszym meczu zrobili kilka popisowych trików, na powitanie, przy czym nie obyło się bez gorących aplauzów i tych mniej pochlebnych opinii. Kiedy zawodnicy Ravenclavu zakończyli swoje popisy na miotłach, Corner podleciał na ziemię, gdzie czekał na grupę Ślizgonów, reszta w międzyczasie zajęła swoje pozycje.
- A teraz zaprezentuje się drużyna Ślizgonów, z Draconem Malfoyem, jako kapitan! - zaczęła ponownie Hanna. Ekscytacja wzrosła kiedy bramka od szatni otwarła się, a z niej wylecieli Ślizgoni z zielonymi, powiewającymi szatami. - W ich drużynie nastąpił szereg zmian po ostatnim wypadku jednego z ich ścigających - Theodora Notta. A wiec, ustawienie drużyny Slytherinu wygląda następująco: Draco Malfoy - szukający! Blaise Zabini, Pansy Parkinson i Astoria Greengrass jako ścigający! Adrian Pucey, oraz Millicenta Bulstrode na pozycji pałkarzy!
Ślizgoni grupowo okrążyli boisko, machając do siedzących na trybunach osób. Czasami zatrzymywali się aby ustawić się do zdjęcia, lub przybić z kimś piątkę. Widocznie, nie obawiali się tego, że ich drużyna ma znacznie mniejszą część kibiców niż Krukoni, ponieważ większość osób zaczęło wesoło klaskać i dobrze się bawić. Kiedy Ślizgoni zbliżali się do sektora, w którym znajdował się Harry, jego ekscytacja wzrosła jeszcze bardziej, ponieważ mógł dokładniej widzieć Draco i jego płynne ruchy na miotle. Gracze w zielonych strojach Quidditcha zrobili pętle przed kolejnej części trybun i byli coraz bliżej ostatniego. W pewnym momencie Draco przyśpieszył i wyprzedził resztę, pędząc w tylko jemu znanym kierunku.
- Drużyna Ślizgonów, najwyraźniej jest dzisiaj w bardzo dobrej formie i całkiem nieźle czuje się na dzisiejszym meczu... Hm... Malfoy, właśnie zatrzymał się i wyciągnął coś spod swojej szaty. Co to jest? Podleciał do jednej z trybun i... o cholera...! Och, przepraszam pani profesor...
Draco podleciał w stronę Harrego, gdzie reszta patrzyła na niego ze zdziwieniem. Pochylił się lekko do niego przez barierkę i wręczył mu jedną, z dobrze znanych im, białych róż. Rumieniec Harrego był zapewne widoczny z drugiego końca boiska, i chociaż był bardzo zawstydzony, jego euforia była nie do opisania. Draco mrugnął do niego i odleciał kawałek. Po chwili jakby się rozmyślił i podleciał ponownie do Gryfona, tym razem odwracając się na miotle, do góry nogami. Kiedy zawisnął nad twarzą Harrego, skradł mu jeden z przeciągłych, słodkich pocałunków, uśmiechając się przy tym jak idiota. Z ich każdej strony mogli usłyszeć wszystkie uczucia jakie wywołali swoim zachowaniem; niektórzy piszczeli jak wariaci, inni przeklinali całe litanie, inni z kolei wpatrywali się w to z niedowierzaniem. Ogólne wywołali takie zamieszanie, że nie do końca można było określić co się dzieje. Kiedy Draco powrócił do pionowej pozycji na miotle, uśmiechnął się zabójczo do Harrego i cały zadowolony swoim zachowaniem odleciał na ziemie, gdzie stanął przed panią Hooch i Cornerem. Wzrok wszystkich zebranych na boisku był podzielony pomiędzy Harrym a Draco, którzy wyglądali jakby właśnie wygrali w jakiejś loterii po dwa tysiące galeonów. 
- Yhym, yhym - odchrząknęła czerwona na twarzy Abbot. - Myślę, że kapitan Ślizgonów musiał się rozluźnić - rzuciła a reszta zaśmiała się drętwo. Pani Hooch pomachała w stronę mównicy komentatora, dając tym znać, żeby w końcu rozpocząć  ten mecz.
- Czas rozpocząć dzisiejszą rozgrywkę! - powiedziała już bardziej ogarnięta i kiwnęła w stronę profesorki, aby ta zaczęła.
Można powiedzieć, że cała rozgrywka meczu, od samego początku była wyrównana. Krukoni doganiali Ślizgonów i na odwrót. Obecnie wynik meczu był całkiem wyrównany: 80-70 dla Krukonów. Ostatnie dziesięć punktów zdobyła Padma Patil, zaraz po tym kiedy Adrian Pucey sfaulował Morgan MacDougal, trafiając ją w tył głowy. Krukonka została natychmiast odniesiona do Skrzydła Szpitalnego, gdzie będzie pod baczną opieką pani Pomfrey. Jedną z bardziej widowiskowych bramek Krukonów, była akcja wykonana przez Goldsteina i Patil, którzy bardzo płynnie podawali sobie kafla, całkiem nieźle unikając tłuczków, które często posyłane były w ich stronę. Ślizgoni mogli natomiast pochwalić się idealną bramką wbitą przez Blaise'a i Astorię, którzy wykonali jedną z nowo omawianych na ich treningach taktykę. Polegała ona na dużej ilości podań kafla, przy czym nie obyło się bez wielu obrotów i cofań w przeciwną stronę niż bramka. Miało to na celu zmyleniu przeciwnika, jak się okazała z genialnym skutkiem.
Obecnie Pansy przejęła kafla i z dużą zwinnością lawirowała pomiędzy innymi w stronę brami przeciwnika, gdzie Michael Corner obserwował ją z dużym skupieniem. Wzrok Harrego był w głównej mierze skupiony na Draco, który obserwował swoich kolegów, uniesiony trochę wyżej niż oni. Potter próbował odszukać Mandy Brocklehurst, która przeszukiwała boisko swoimi piwnymi oczami. Zaczął wiwatować, kiedy Parkinson udało się trafić w jedną z obręczy.
- 80-80! Remis~! - zawołała Hanna, przekrzykując tłumy.
Nawet Hermiona, która zwykle była zajęta czytaniem książki śledziła poczytania Ślizgonów, z prawie taką samą uwagą jak Harry czy Neville. Odmachał Pansy, która pokiwała w ich stronę i ponownie wrócił do szukającego Slytherinu. Chwilę zajęło mu zlokalizowanie Draco, który jak się okazało, z zawrotną szybkością zmierzał ku przeciwległej części boiska. Na jego ogonie siedziała Mandy, która najwyraźniej była na siebie zła, ponieważ to nie ona zobaczyła znicz jako pierwsza. Jej skupieniu nie pomagał fakt, że gdzieś w oddali darł się na nią Michael, którzy swoim zachowaniem przeoczył kolejną bramkę wbitą przez Astorię.
Draco zwinnie ominął tłuczek, który posłał w jego stronę Jason Samuels, jednak prawie znokautował biedną Mandy.
- Draco Malfoy jest coraz bliżej zdobycia złotego znicza, który może się okazać przepustką do wygranej Ślizgonów! - poinformowała Abbot, z ekscytacją w głosie. Harry był jej wdzięczny, że nie faworyzowała żadnego z zespołów, dając obu drużyną równe szanse. - Wydaje mi się, że wcześniejszy... pokaz z Potterem, dodał mu trochę więcej siły do walki - dodała, a Harry mógł zauważyć, jak na ustach Draco pomimo skupienia wypływa mimowolny uśmiech. Sam również się uśmiechnął się, zwłaszcza, kiedy profesor McGonagall zganiała ją za słowa. Czuł się niewyobrażalnie lekko, a jego euforia radości powiększyła się, kiedy Blaise wbił następnego gola, na równi z Draco, który złapał złoty znicz. Głośne wrzaski rozległy się po błoniach Hogwartu, kiedy Hanna Abbot oznajmiła, że Ślizgoni wygrali mecz z wynikiem: 250 do 80.
Drużyna Slytherinu zaczęła okrążać wspólnie boisko ściskając się, przybijając piątki i ogółem ciesząc się z wygranej. Draco natomiast uszczęśliwiony z wygrania pierwszego meczu w sezonie okrążył wspólnie z resztą boisko i podleciał do trybuny Harrego, gdzie złapał go i wciągnął na swoją miotłę, na której odlecieli od wszystkich wesołych krzyków.

***
Harry siedział teraz w dormitorium, do którego musiał przyjść sam.
Zaraz po meczu polecieli z Draco do jakiegoś ustronnego miejsca, niedaleko jeziora. Usiedli na zielonej trawie, gdzie ich usta odnalazły się machinalnie. Pomiędzy pocałunkami, Harry pogratulował wygranej i zbeształ Ślizgona za dzisiejsze zachowanie na meczu. Stwierdził, że mógł go uprzedzić, czy coś w tym rodzaju. Resztę krótkiego czasu spędzili rozkoszując się smakiem zwycięstwa. Niestety nie trwało to długo, ponieważ Draco został odnaleziony przez resztę swojej drużyny, która zaciągnęła go na domową imprezę w ich dormitorium. Jak stwierdził Blaise, tylko Ślizgoni dzisiaj mieli świętować, więc Harry niestety nie mógł z nimi iść. Roześmiany powlókł się do Dormitorium, starając się unikać każdego, jakkolwiek mógł. Pomimo tego, że było około czternastej i większość osób powoli zbierała się w Wielkiej Sali na obiedzie, Harry postanowił, że położy się i odeśpi ten nieprzespany czas przed meczem. Z przyzwyczajenia chciał pójść do pokoju Draco, jednak stwierdził, że dla odmiany położy się w swoim gryfońskim łóżku. Zdjął swój/Draco szalik i bluzkę, którą miał pod sweterkiem, który ponownie nałożył na siebie. Rzucił się pod puszystą kołdrę i westchnął głęboko, uśmiechając się przy tym jak głupek.
Kiedy po dwudziestu minutach 'niespania', po raz kolejny obrócił się na drugą stronę, stwierdził, że coś jest nie tak. Odkrył się z ekspresją i wyszedł z pokoju, kierując się do sypialni Ślizgona, gdzie wpełznął na posłanie, opatulając się dobrze znajomą pościelą. Kojący zapach pewnego Malfoya, wpłynął na niego uspokajająco, dzięki czemu sen przyszedł o wiele szybciej niżby się spodziewał.
W pewnym momencie coś zakłóciło jego słodki sen o zielonej łące, na której pasło się stado centaurów. Ospale zakładające okulary, zerknął na zegar widząc, że dochodzi siedemnasta. Zwlókł się z ciepłego łóżka i ruszył wolno w stronę dochodzącego z salonu hałasu. Chciał już uchylić drzwi, jednak został uprzedzony. Do sypialni wszedł Draco z komicznie przekrzywionym ubraniem i totalnie rozczapierzoną fryzurą.
- Ahh~! Harry, kochaniee! A ja cię szukałem, no! - powiedział wesoło, a Harry próbował nie wybuchnąć gromkim śmiechem. - Dlaczego mi uciekłeś?! Ja za tobą tęskniłeeem!
Podpity Ślizgon podszedł do Pottera i przyciągnął go do szybkiego pocałunku, w którym Harry potrafił wyczuć dużą dawkę Ognistej Whiskey i piwa kremowego.
- Draco, ile ty wypiłeś? - zapytał, wlokąc blondyna w stronę łóżka, gdzie zwalił się razem z nim na miękką pościel.
- A niee~ wiem! Parę szklaneczek z Blaisem... trochę z Pansy i Astorią... Hm... Chyba z Adrianem też coś wypiliśmy... Ale ja mam mocną głowę, wiesz 'Otty? Znaczy Potty.
Harry parsknął i zmierzwił lekko jasną grzywkę Draco. Wstał i zabrał się za odwiązywanie wysokich, sznurowanych butów Ślizgona. W międzyczasie Malfoy zdążył powiedzieć, że cieszy się, że ma Harrego, że nie lubi kiedy ktoś nie pije jego zdrowia i, że jego skrzatka Roszpunka robi najlepsze ciasto dyniowe na ziemi, co potwornie rozbawiło Pottera. Zdjęcie szaty zajęło Harremu trochę więcej czasu, niżby chciał, ponieważ Draco zaczął przysłowiowo 'dobierać się' do Gryfona. Najpierw delikatnie zasugerował, że Harry wygląda uroczo w jego swetrze, a później chciał go z niego zdjąć i spalić, ponieważ widok jego nagiego Gryfiaka były jeszcze bardziej uroczy niż wcześniej. Przy zdejmowaniu przepoconej, zielonej koszulki Slytherinu Harry śmiał się już otwarcie, kiedy z ust Ślizgona zaczął wypływać jakiś niezrozumiały wierszyk, znany tylko jemu.
 "Mój mały Harry, jest doskonały
gdy widzę go nago, rozbudza mnie cało
rozprasza mnie wzrokiem, gdy biję go sokiem"

  Miej zabawnie, a więcej kusząco robiło się przy odpinaniu spodni. Harry zagryzł wargę, próbując nie wydawać żadnych odgłosów, nad widzianym przez niego nabrzmiałym członkiem Draco.
Wtedy 'przypadkowo' zahaczył palcami o jego bokserki, a Malfoy warknął i przyciągnął go do siebie w głębokim pocałunku, natchnionym głębokimi westchnięciami.
 Końcem, końców do niczego nie doszło, ze względu na Hermionę, która przyszła do Harrego w celu pożyczenia książki od transmutacji, której nie mogła znaleźć u siebie. Po krótkiej wymianie zdań na temat bieżących wydarzeń i spontanicznej sytuacji na meczu, Gryfonka wyszła, a Harry wrócił do pokoju Draco, gdzie zastał go smacznie śpiącego. Z głębokim westchnięciem postanowił napisać referat dla Snape'a z Obrony przed Czarną Magią. 



***

12 komentarzy:

  1. yay, kolejny rozdział! to było oczywiste, że nasz 'Otty będzie kibicował Ślizgonom. ta piękna akcja Draco z różą i pocałunkiem, czysta perfekcja, masz moje uznanie ^^ szkoda, że Luna nie komentowała meczu ;c dalej, Hermiona nie jest i nie będzie z Ronem, taaak! ale za to przyznała się, że kręci z kimś ze Slytherinu, ciekawe z kim...? xd no i nie wiedziałam, że Draco ma taką wrażliwą, artystyczną duszę. życzę weny, a dwa tygodnie to zdecydowanie za długo, ja nie wiem jak to wytrzymam...

    złezłeciastko

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale jak to do niczego nie doszło? :( No ale ok. Wybaczam bo i tak było dużo cukru w tym rozdziale. Scena na boisku wymiata! I nie mogę doczekać się rozwinięcia wątku Hermiony ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny rozdział!
    Oj z chęcią poczytam coś z k-popu i to Twojego autorstwa. Zwłaszcza KyuMin, YeWook, EunHae, 2Min itp ^^ :* weny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. aaaaaaaaaaa co ja tu robię jutro wycieczka jestem jedyną dziewczyną na niej jestem kapitanem aaaaa ja tu czytam o północy ...? zamordowaćć PO PROSTU MNIE ZAMORDOWAĆ
    a wracając do opowiadanie jest eeeee zajebiste jednym słowem ując przeczytałam dopiero 13 rozdział :( jutro przeczytam dalej ale teraz spać SPAĆ bo ja tam jutro w szkole zdechne ...........
    pozdrawiam WENY!!
    Justyśka ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Alleluja! Dlaczego nie pisałam komentarzy? Bo tak się zaczytałam, że nie chciałam marnować ani sekundy!
    Powiem tak: Ten blog jest jednym z lepszych, które miałam okazję czytać. No,a mówiąc szczerze to zakochałam się w tym blogu! KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM <3
    Mam nadzieję, że Hermionę ciągnie do Pansy, a nie do Zabiniego... chociaż... ta propozycja też jest kusząca :3 No cóż, to tyle chyba... Czekam na następny rozdział, ściskam mocno i całuję, życzę dużo weny! ♥ :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak Draco *klask klask* Brawo!
    'Otty xD Biedny musiał sobie radzić z pijanym Draco xD
    Jestem ciekawa rozwinięcia akcji z Hermą...

    OdpowiedzUsuń
  7. Historia niesamowita :) czytam kolejny raz i z niecierpliwością czekam na dalsze rozdziały :) bardzo podoba mi się wątek Rona i Theo <3

    Zauważyłam jeden niewielki błąd :p w drużynie Krukonów wyszło Ci dwóch szukających i brak bramkarza :p

    Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam,
    o to było cudowne, Draco pokazał wszystkim, że Harry to jego chłopak to było wręcz boskie, haha Potter już nie potrafi zasnąć w swoim gryfońskim łóżku, pijany Draco i ten wierszyk cudowny, ciekawe co będzie jak ich domy będą rozgrywały mecze...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem tu chyba najpóźniej xD Dopiero niedawno odkryłam ten blog i się zakochałam ♡.♡ Czytam praktycznie cały czas :D Jak zwykle szukam czegoś na nudę s tu taka niespodzianka ;D trafiam na najlepsze Drarry we wszechświecie! XD Uwielbiam cie po prostu ♡.♡ I tak bardzo bardzo kocham cie za tą róże i te pocałunki aww :-o xD Wiem, że rozdział dawno napisany ale musiałam jakiś kom w końcu napisać choć jestem taka ciekawa co będzie dalej :D Masz może jeszcze jakieś blogi? Bardzo chętnie zajrzę :) Pozderki gorące
    Annabeth ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. jakoś wiedziałam że Draco wygra :P no i ta cholerna Granger .. no dobra lubie ja ale za często przyłazi nieproszona :P

    Mina

    OdpowiedzUsuń
  11. Po prostu cud, miód i orzeszki <3

    OdpowiedzUsuń
  12. BOŻE UMARŁAM TA AKCJA NA MECZU KOCHAM
    Znalazła się w moim albumie z nimi oczywiście draco się upił wgl raz harry się upije raz draco XDDDD nie moge z tego
    Ps. Znowu głupia godzina ale walic

    OdpowiedzUsuń